O mnie

Katarzyna
Filipczyk

Założycielka Femino. Mama trójki dzieci. Od ponad 20 lat pokazuję kobietom, że mogą — bo sama musiałam nauczyć się tego pierwsza.

Libiąż → Haga Ponad 20 lat Klub · online · 1:1
Katarzyna Filipczyk
20+
lat pracy z kobietami — na sali i online
2007
pierwszy klub fitness tylko dla kobiet w okolicy
3
dzieci — wychowane samodzielnie, po drodze
Kim jestem

Nie po prostu trenerka.

Przez ponad 20 lat wiele kobiet powierzyło mi swoje ciało i głowę. Przychodziły, żeby schudnąć. Ale efekt końcowy nigdy nie był tylko taki — to było coś znacznie głębszego. Bo my, Polki, często jesteśmy pozamykane, niepewne siebie. A ja przez cały czas pokazuję jedno: ja mogłam — więc Ty też możesz.

Niby przychodziłyśmy się spocić, a wychodziłyśmy z połączeniem same ze sobą.

Jak to się zaczęło

Wszystko zbudowałam sama.

Wyobraź sobie: rok 2007, małe miasto w Małopolsce. Wkraczam ja — bez grosza na start biznesu, z dwójką małych dzieci na rękach i z takim motorkiem w środku, który ani na chwilę nie pozwalał mi odpuścić.

na początku

Mały punkt na mapie Małopolski

Miejsce, w którym niewiele się działo i niewiele się zmieniało. Ale wtedy pojawiłam się ja — z motorkiem w środku, który warczał od zawsze. To on nie pozwalał mi usiąść i czekać, aż ktoś da mi zielone światło. Mimo że wiele razy usłyszałam NIE.

1999 & 2002

Rodzą się moje dzieci

Najpierw córka, trzy lata później syn. Dwoje maluchów na rękach — i postanowienie, że i tak pójdę po swoje.

2003 – 2006

Uczę się na instruktorkę

Z dwójką małych dzieci na rękach szłam na kursy i szkolenia. Nikt mi niczego nie ułatwiał. Uczyłam się ciężko i po swojemu.

2007

Otwieram Femino

Klub fitness tylko dla kobiet — pierwszy taki w okolicy. Żadnych facetów. Nie miałam pieniędzy, ale miałam upór i pewność siebie — na tyle, że przekonałam urząd, żeby mnie wsparł. Uwierz mi, to nie było łatwe. W szarym Libiążu nagle zapaliło się miejsce, którego nikt się nie spodziewał.

przez lata

Nie siłownia. Sanktuarium.

Kolorowe światła, moja muzyka na cały regulator i ja z mikrofonem: cztery, trzy, dwa… Muzyka niosła się po całej okolicy. Ale kobiety nie przychodziły po sam trening — przychodziły po energię, którą im dawałam. Po zajęciach herbata, sauna, rozmowy i śmiech. Bezpieczne miejsce, w którym w końcu mogły odpuścić.

cały czas

Sama, na pełnych obrotach

Wychowywałam dzieci sama i prowadziłam firmę. Córka do szkoły muzycznej, syn na piłkę — po kilka razy w tygodniu. Raz w tym całym pędzie odjechałam spod domu… bez córki. Dzwoni: „Mamo, gdzie jesteś?” — a ona została na parkingu. (Wybacz, córciu.) Dałam im tyle miłości, ile się dało. I nauczyłam się, że „nie” to nie jest odpowiedź.

potem

Chciałam więcej

Femino mogło być większe. Prawie otworzyłam drugie, w większym mieście — ale osoba, która miała je poprowadzić, trafiła za kratki. Dokładałam zajęcia, wydarzenia… a i tak czułam, że wciąż nie docieram do tylu kobiet, do ilu bym chciała.

2022

Rodzi się mój synek

Cztery lata temu — w wieku, w którym inni zwalniają, ja przyspieszyłam.

Holandia

Od zera, w nowym kraju

Przeprowadziłam się do Holandii i znów zaczęłam od początku. Trudniej o zaufanie, trudniej dotrzeć. Prowadziłam treningi i zajęcia dla Polek — ale sala nigdy nie była moja i nie mogłam zrobić jej po swojemu.

dziś

Femino, o którym marzyłam

Usiadłam z córką — to ona jest głową od technologii — i pogadałyśmy. Świat zmienił się tak, że dziś mogę dotrzeć do Ciebie online, gdziekolwiek jesteś. Tak powstało Femino, o którym marzyłam, nie wiedząc o tym. Dla każdej z Was.

Ja mogę — więc Ty też.

O co naprawdę chodzi

To jest leczenie duszy.

Silna Piękna Cudowna Dobra energia

Bo tu nie chodzi o sam sport. Ani o to, żeby jeść to czy tamto. Chodzi o zmiany, które zachodzą w środku, od głębi. O to, jak myślimy o sobie i o innych. Jak siebie widzimy. Jak rozbrajamy nieprawdę, nawyki i myśli, które wpajano nam od dziecka. Robimy się coraz silniejsze — z zewnątrz i od środka. A to przenosi się na całe życie.

Rodzi się dziecko — i rodzi się też matka.

Indywidualne podejście

Nie ma jednego lekarstwa dla wszystkich.

To, że coś działa u jednej, nie znaczy, że zadziała u Ciebie. Możesz katować się ciężkimi treningami, głodzić się i czuć coraz gorzej — nie dlatego, że coś jest z Tobą nie tak. Dlatego, że jesteś inną osobą.

Jesteśmy wyjątkowe właśnie dlatego, że każda jest inna — inne DNA, wygląd, charakter. Są kobiety z różnymi historiami. I to jest okej. Zamiast iść narzuconymi drogami — wsiądź w swoje ferrari i jedź nawet przez pustynię, jeśli masz ochotę.

Kiedyś opowiem Ci, skąd naprawdę się wzięłam — całą swoją historię. Nie wstydzę się jej ani trochę. Ale to na inny raz.

Zobaczmy, co jest dla Ciebie.

Ściskam Cię mocno. — Kasia